II połowa XVIII wielu, Alpy, wieś, opactwo, małe miasteczko z wielkim kościołem a wreszcie Wiedeń. Wszędzie dzwony, pieśni, muzyka codziennych odgłosów domów, która staje się światem bohatera.
Są dźwięki słyszalne tylko dla wprawnego ucha i takie, które mogą pozbawić słuchu. Bohater wychowany przez głucha matkę, poprzez fenomenalny słuch odkrywa kolejne aspekty życia, czy to we wsi czy miasteczku. Pławi się w dźwiękach, delektuje mini. Stanowią dla niego mapę okolicy, dzięki której nie gubi się w miasteczku.
Z Mojżeszem poznajemy rzeczywistość poprzez dźwięki, zupełnie inaczej niż w naszej obrazkowej kulturze. Dla pokolenia wzrokowców polecam zamknąć oczy i usłyszeć świat. Wystarczy chcieć i trenować. Po przeczytaniu, spróbowałam usłyszeć muzykę wieczoru na tarasie. Lekko nie było, każdy nowy dźwięk otwierał mi oczy. Wzrok jest moim podstawowym zmysłem. Dlatego tak interesujący jest świat bohaterów Dzwonów.
Autor przedstawia nam kolejno kilku zaledwie bohaterów, za to świetnie buduje postaci, z krwi i kości. Pokazuje różnorodność sposobów myślenia, postrzegania świata. Wyzwala w nas akceptację różnych poglądów, pokazuje, że świat można kochać śpiewając lub czytając książki, czyniąc to z odpowiednim hałasem i ekspresją jak Mikolaj lub schować emocje jak Remus. Każda z postaci jest żywa, ma swoje skazy: krzywą nogę, karłowatość, skłonność do alkoholu czy mrukliwość. Przez to są realne bardziej niż celebry ci z dzisiejszych gazet. Nawet negatywne postaci powieści są wielowymiarowe, dzięki surowości i politycznym zdolnościom opata powstaje ukochany kościół Mojżesza.
Dzwony to piękna opowieść o miłości, która zmusza do przełamywania własnych słabości. Do dawania drugiej osobie siebie, tworzenia lepszego siebie. To opowieść o przyjaźni zawartej w momencie poznania i łączącej na całe życie.
Na pewno dzięki Dzwonom inaczej posłucham muzyki, wieczornej gonitwy dzieci na boisku, czy nocnych dźwięków własnego domu.
Książka wydana przez W.A.B w 2011 r.
